niedziela, 3 maja 2015

Moje ulubione książkowe postacie...

 Czasem nie ma to jak dobra książka...
 Ciekawa historia, dialogi... Najlepsza książka to taka, którą aż lekko się nam czyta. 
 A postacie? To one sprawiają, że opisywane historie mają jakikolwiek sens. Wczoraj czytając książkę "Piękne Istoty" natknęłam się na świetną postać, która zyskała moją sympatię. Nie jest to moja jedyna ulubiona postać książkowa, dlatego dziś post właśnie o nich. 

*Patch Cipriano - czyli najlepszy z najlepszych (przynajmniej dla mnie). Jest to główny bohater całej sagi "Szeptem". Upadły anioł, który na samym początku chce zabić Norę Grey, by stać się człowiekiem. Jego zamiar zmienia się jednak zaraz po tym, gdy zakochuje się w swojej ofierze... 
 Podoba mi się jego sposób bycia. Te wszystkie sekrety, trzymanie ludzi na dystans (mimo że w realu na bank by mnie to wkurzało jak nic!)... Jego traktowanie Nory, ryzykowanie dla jej ochrony... Tak poza tym, aby się dowiedzieć, za co lubię Patcha Cipriano, trzeba przeczytać choć jedną książkę sagi i trochę go poznać... ;)

*Vee Sky - kolejna bohaterka sagi "Szeptem". Przez trzy pierwsze części - normalna nastolatka (okay, PRAWIE normalna), dopiero na samym końcu okazuje się być Nefilem. Pełna energii, poczucia humoru. Ma dystans do wszystkiego. Jeśli tylko by musiała, wskoczyłaby w ogień za swoją przyjaciółką, Norą. Wyróżnia ją specyficzne poczucie humoru i świetne teksty, które nadają poważnej książce tego zabawnego uroku. 

*Macon Ravenwood - bohater książki "Piękne Istoty". Na samym początku nie sądziłam, że moją sympatię zyska taki bohater, ponieważ zazwyczaj są to główne postacie. Tym razem było jednak inaczej. Macon Ravenwood jest wujkiem Leny. Człowiek uznawany za dziwaka, ponieważ NIGDY nie wychodzi z domu. Ludzie mają go za jakiegoś dzikusa, jednak, jak się okazuje, Pan Ravenwood to elegancki mężczyzna z klasą. Niby chłodny człowiek, jednak jego serce zawsze jest otwarte dla siostrzenicy, o której dobro walczy od początku do końca. Idealnie potrafi zwalczać chamstwo swoją inteligencją. I to w nim lubię. 

 Patch, Vee i Macon. Moje ulubione postacie książkowe, które sprawiają, że historie nabierają kolorów i miło jest do nich wracać po raz drugi, trzeci... 

Ala

sobota, 7 marca 2015

Hejka!

Dzisiejsza notka trochę inna, niż zwykle, ale myślę, że właśnie takie będą się teraz często pojawiać. 
"Takie", czyli...?
Coś o nowszych (no i trochę starszych) piosenkach, które ostatnio wpadły mi w ucho. :) 




 Pierwszą taką piosenką jest "Style" Taylor Swift. Piosenka podobno napisana o Harry'm Stylesie z One Direction, przez co znów pojawia się wielka afera... Jednak piosenka sama w sobie jest świetna. Zarówno jej piękny i romantyczny tekst, jak i brzmienie. Niedawno pojawił się także teledysk, który także jest niesamowity... 
 Po prostu to uwielbiam i myślę, że mogłabym słuchać "Style" do końca życia (czuję ten krzywy wzrok Oliwii ;D). 



 "Thinking Out Loud" Ed'a Sherana. Piosenka lekka i przyjemna. Aż miło jest jej słuchać. Taka... hmm... lekko przynudzająca, a mimo wszystko można jej słuchać, słuchać i słuchać...




 Ostatnią piosenką jest "Love Me Like You Do" Ellie Goulding, która została nagrana do filmu "50 twarzy Greya". Szczerze mówiąc, uwielbiam hity tej piosenkarki, ale ta piosenka przebiła wszystkie poprzednie. Miło jest jej słuchać i cieszę się, że to akurat Ellie wykonuje ten hit. 





 Na dziś to tyle :) 
 Dobranoc! 

Ala <3





wtorek, 3 marca 2015

 Hejka :)

 Dzisiejsza notka trochę o 1D, no ale wszystko od początku...
 Można powiedzieć, że fandom Directioners jest podzielony na dwie grupy: ES (Eleanor Shippers, czyli osoby, które uważają, że Louis Tomlinson spotyka się z Eleanor) oraz LS (Larry Shippers - osoby, które uważają, że związek z Eleanor to ściema, a Lou spotyka się z... Harry'm). Przez to fandom 1D to najbardziej skłócony z sobą fandom. Niby pojawiają się teksty typu: "dobra, od teraz 0 kłótni, itd...". Ale potem pojawia się w necie np. fotka Eleanor. "Pobita i wychudzona przez Louisa". Potem wszystko jest podsycane przez media, dziennikarzy, pojawiają się różne głupie plotki... 
 Przez takie rzeczy potem nie liczy się to, co powinno w tym zespole - czyli muzyka - tylko ich życie osobiste, które jak najmniej powinno nas interesować... 
 Nie wnikam w to, co tak naprawdę stało się Eleanor. Po prostu. Szczerze? Nie interesuje mnie to i nie chcę się dowiadywać jak jest, bo i tak się nie dowiem. Połowa rzeczy to historyjki wyssane z palca przez fanów czy ludzi odpowiedzialnych za stronki plotkarskie... Nie wnikam w ich życie osobiste, związki Harry'ego z Taylor Swift i powody ich rozstania, czy nawet w samego Larry'ego. Według mnie powinna się liczyć tylko muzyka 1D i nic poza tym... 

 No, ale prawda jest taka, że spory między LS i ES były, są i będą już zawsze. 
 

 Na dzisiaj tyle ;) Strasznie długo nie pisałam, ale ostatnio naprawdę nie mam kiedy... Jednak myślę, że niedługo znów wrócę do pisania bloga, tym razem już regularnego :) 

Ala 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

#2015! #BVB

 Sylwestrowy szlaban?
 No jaaasneee^^ 
;_______;

 Eh, beznadzieja... Ani trochę nie rozumiem, dlaczego nie mogłam zrobić tej imprezy. To znaczy... Wiem, dlaczego miałam szlaban i przyznaję - należało mi się. No, ale serio? Mamo, tato... W Sylwestra? Naprawdę?

 Pewnie domyślacie się, że nie był to najlepszy wieczór... ;) Spędziłam go w swoim pokoju, słuchając Impreski w Esce i myśląc o Nowym Roku, który powoli się zbliżał... 
 
 Na szczęście w piątek spotkałam się z Julią. Nasze pierwsze noworoczne spotkanie uznaję za udane. Tradycyjnie - czytanie przez Julkę mojego pamiętnika (taa... bo ja mam takie poczucie prywatności, że już nie mogę ;__;), rozmowy do 5.00 rano, robienie z siebie debili (czyt.: Julia zalogowała się na moje konto na FB)... I wiele, wiele innych... W sobotę byłyśmy na lodowisku. Niestety, chyba zapomniałam jak się jeździ... Masakra! Kiedyś jeżdżąc na łyżwach czułam się dosłownie jak ryba w wodzie, a teraz - dupa. Boję się jazdy z dala od barierki... W tym wypadku mam już plany na ferie zimowe w tym roku :))
 
 Kocham eksperymentować z muzą. Jednego dnia coś wesołego i skocznego, drugiego - coś spokojnego, czasami wręcz dołującego... Rock, pop... Wszystko, dosłownie wszystko. Jednak tak na poważnie, jeśli chodzi o bycie w fandomach, słucham One Direction oraz Linkin Park. Tak. Słucham tych dwóch zespołów naraz. I to nie jest żadna wiocha słuchać 1D. Po prostu nie potrafiłabym zamknąć się na jednym rodzaju, a jest to zespół, którego muzyka, słowa itd. dają mi uśmiech i motywację do bycia sobą, spełniania marzeń... 
 Tak czy inaczej, teraz do gustu przypadła mi muzyka Black Veil Brides. 
 Naprawdę, mega! Strasznie podobają mi się ich piosenki! Szybko wpadają w ucho i dają takiego powera... 


A tutaj piosenka wokalisty BVB - Andy'ego, która jest niesamowita:



 Myślę, że ta muzyka pozostanie ze mną na bardzo długo (co nie oznacza, że rezygnuję z dwóch poprzednich zespołów!).
 
 Na razie to tyle :)
 Buziaki! 

Ala <3