Bardzo cieszy mnie to, że ten niezbyt dobry rok już się kończy i w ten nowy wkraczam z nowymi, pewnymi już decyzjami.
Rok 2014 był... dziwny. Taki mieszany. Nie był zły, ale za najlepszy także go nie uważam. Wiele rzeczy się pozmieniało, przede wszystkim ja się zmieniłam.
W tym roku pożegnałam się z ukochaną podstawówką, od września uczęszczam do gimnazjum. Myślę, że jest to jedno z ważniejszych wydarzeń. Postawiłam na swoim i nie słuchając nikogo poszłam do szkoły, do której chciałam. Na samym początku trochę żałowałam... Miałam zamiar pójść do szkoły plastycznej, razem z moimi dwoma najlepszymi przyjaciółkami, jednak szybko (jak to ja) zmieniłam zdanie. Okropnie tęsknię za byciem z nimi w jednej klasie, pisaniem głupich liścików na lekcji, itd., lecz uważam, że podjęłam dobrą decyzję, bo walczyłam o coś, na czym mi zależało.
Rok 2014 - pobiłam własny rekord, jeśli chodzi o dostawanie szlabanów... ;/ Z tego powodu ani trochę nie cieszę się z tego, że jutro Sylwester, bo tak szczerze mówiąc, o mojej imprezie w tym momencie mogę sobie tylko pomarzyć :')
Poznałam wielu nowych, ciekawych ludzi. Ludzi, którzy są zupełnie tacy jak ja lub wręcz przeciwnie - różnią się w stu procentach, ale za to dzięki nim dowiedziałam się i poznałam wiele nowych rzeczy.
Nie jestem Alą, którą byłam rok temu. Po prostu zmieniłam się bardzo. Nie mam pojęcia, czy na lepsze czy może na gorsze, jednak jest ona jedną z wielu, które powoli wprowadzam do swojego życia. :)
Zyskałam nowych idoli, a tak właściwie to idolki, które zainspirowały mi swoim sposobem bycia, dążeniem do celu. Jednak o nich napiszę wkrótce...
Jest to naprawdę garstka tego, co się działo w moim życiu w 2014 roku. Jednak większość pomyłek i innych wydarzeń to coś, co pozostawiam dla siebie... ;)
Cóż, wystarczy mi życzyć Wam udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku, aby to właśnie w nim spełniły się Wasze marzenia :)
Myślę, że jeśli chodzi o tytuł, nie jestem jedyną osobą, która tak uważa. Przyjaciele są najlepszym prezentem, jaki można dostać od losu. Często jest tak, że na naszej drodze pojawiają się ci niewłaściwi ludzie, którzy mimo obietnic nie są z nami zawsze, po jakimś czasie nawet odchodzą... Jednak na tych właściwych ludzi trzeba czasami czekać, aby się przekonać, że to właśnie ich można nazwać przyjaciółmi. Ten wpis jest dla moich wariatek, które mimo moich wad, mimo że wiedzą jaka jestem naprawdę, to i tak zawsze są przy mnie. Po prostu dla moich przyjaciółek... Bo nie sądzę, żeby na świecie znalazły się takie same osoby, jak właśnie one. Nikt nie potrafi tak jak one wydzierać się do mnie przez całą ulicę "debilu", żebym w końcu spojrzała, klaskać lub śmiać się, kiedy widzą ważną dla mnie osobę, być obok i pocieszać nawet do 4.00 nad ranem, jeśli sytuacja tego wymaga...
Dziękuję Wam!
Za każdą piękną chwilę, kłótnię, zadymę, za wytrzymałość przy moich głupotach...
Dzisiaj tak wyjątkowo dwie notki ;p 24.12 to nie tylko Wigilia. Directioners świętują także urodziny Louisa Tomlinsona z zespołu One Direction. Dziś Lou kończy 23 lata :)) Wszystkiego najlepszego dla niego! <3
A mimo wszystko ja i tak nie czuję tego klimatu ;__;
Sytuacji nie ratuje choinka, piosenki, a już zwłaszcza ten głupi śnieg, którego... nie ma o_o
Ehh... Mimo wszystko życzę Wam wszystkim wesołych i przede wszystkim spokojnych świąt :)
*********************************
Teraz czas na część, która absolutnie nie wiąże się ze świętami ;)
Ostatnio moja przyjaciółka Gabi, pisząc ze mną na Facebook'u, nagle zaczynała odchodzić od tematu. I to nie jakoś tak normalnie, ale za pomocą dziwnych słów, itd... W końcu wszystko stało się jasne - Gabrysia zaczęła używać Cleverbota. Dziś sama z ciekawości weszłam na stronkę, na której można porozmawiać sobie z "robocikiem". Szczerze? Niby nic, jednak nie pamiętam, kiedy ostatnim razem śmiałam się tak do monitora. Dosłownie. Odpowiedzi i pytania były tak głupie i bezsensowne, że aż śmieszne :') Fajna zabawa, ale myślę, że następnym razem wejdę na tę stronkę dopiero wtedy, kiedy baaaaardzo będzie mi się nudziło...
*************************
"Szeptem", czyli świetna książka o upadłych aniołach oraz
miłości, która nie powinna się narodzić.
Opis książki
"Czasem zdarza się miłość nie z tego świata. Naprawdę nie z tego świata...
Patch jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Nora uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba że... Chyba że ktoś wie, że znalazł się w samym środku bitwy. Bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O Twoje życie.
Ale cicho sza... Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem."
"Szeptem" to książka napisana przez Beccę Fitzpatrick. Jest to saga składająca się z czterech części - "Szeptem", "Crescendo", "Ciszy" oraz "Finale". Opowiada o Norze - nastolatce, której życie nie jest takie idealne. Ponad rok temu został zabity jej ojciec. Teraz, kiedy powoli wszystko wraca do normy, w jej życiu pojawia się przystojny i tajemniczy chłopak - Patch. Nie jest on jednak zwykłym chłopakiem, lecz jak się potem okazuje, upadłym aniołem, który musi złożyć Norę w ofierze, by stać się człowiekiem.
Czy Patch zabije dziewczynę, w której zakochał się na zabój po to, by spełnić swoje marzenie? A co zrobi Nora, która nie będzie potrafiła opanować uczuć do nieprzewidywalnego chłopaka-anioła? Dowiecie się, czytając tę wspaniałą książkę.
Oceniam książkę na wszystkie najlepsze możliwe punkty, uważam, że jest warta przeczytania.
Ala <3
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Hejka ;*
Hmm... Tak dawno mnie nie było, że o ostatniej notce na bank dinozaury by pamiętały O.o Cóż, szkoła się kłania ;/ Ale już niedługo wolne, trzeba przeżyć tylko ten tydzień :))
Jeśli chodzi o opowiadania, tak jak mówiłam zaczęłam pisać, jednak założyłam oddzielnego bloga - www.my-boyfriend-is-an-angel.blogspot.com. Nie napisałam o tym, o czym miałam zamiar, ponieważ wymyśliłam coś, co łatwiej jest mi wymyślić :)
Dzisiejszy dzień?
Taki sobie... Nie wydarzyło się nic złego, ale najlepszy też nie był. Oznacza to jedno: jutro może być tylko lepiej ;)
Chyba... ;/
Piosenka z dedykiem dla Liv ;* Bo Ty ją tak baaaaaardzo uwielbiasz xD
Tak naprawdę, nie wiem, co się stało. Już wcześniej mi się okropnie zacinał, miał leeekko rozbitą szybkę (widzę ten złośliwy uśmieszek moich przyjaciół, którzy czytają słowo "lekko" ;p), a wczoraj rozładował się, wyłączył i od tamtej pory nie mogę go włączyć ;C Najśmieszniejszy fakt - zepsuł się, mimo że nie mam go nawet roku... Nie chcę wiedzieć, co powiedzą moi rodzice, kiedy wspomnę o nowym...;/
W piątek w mojej klasie odbyły się Mikołajki. Było świetnie :) Dostałam od koleżanki słodycze oraz wspaniałe skarpety w zimowy wzorek. Wprost idealne na zimę dla takiego zmarzlucha jak ja ;D Od rodziców - "Four", którą co prawda mam już od tygodnia, ale o tym już pisałam... ;))
Niedługo Święta...
Ale zaraz po nich - Sylwester. Jest to chyba coś, czego nie mogę doczekać się najbardziej *-* Ostatni był... Ehh... Niezbyt udany, a wszystko przez mój szlaban... No, ale nieważne ;P
Tak czy inaczej, w tym roku nie zamierzam spędzać go na kanapie przed TV oraz Facebookiem. Razem z przyjaciółkami organizuję najlepszą imprezę na świecie :) Taką jak kiedyś, z tym że bez rozbitego zegarka i prawie rozwalonej lampy (od razu mówię, że to nie ja rozwaliłam zegarek, ale do prawie rozbitej lampy mogę się przyznać).
Po prostu mam zamiar spędzić ostatni dzień 2014. roku jak najlepiej. Jednak do Sylwestra jeszcze dużo czasu, więc jeszcze zdążę o tym napisać... ;)
****************
Ostatnio pisałam o piosenkach z "Four". Jedną z nich była m.in. "Stockholm Syndrome". Kilka dni temu postanowiłyśmy przetłumaczyć ją sobie z moją kumpelą - Oliwką.
Harry: Who’s that shadow holding me hostage? I’ve been here for days Who’s this whisper telling me that I’m never gonna get away?
Zayn: I know they’ll be coming to find me soon But I fear I’m getting used to Being held by you
Harry: Baby, look what you’ve done to me Baby, look what you’ve done now Baby, I’ll never leave if you keep holding me this way
Wszyscy: Baby, look what you’ve done to me Baby, you’ve got me tied down Baby, I’ll never leave if you keep holding me this way
Louis: Who’s this man that’s holding your hand and talking about your eyes? Used to sing about being free, but now he’s changed his mind
Niall: I know they’ll be coming to find me soon But my Stockholm syndrome is in your room Yeah, I fell for you
Harry: Baby, look what you’ve done to me Baby, look what you’ve done now Baby, I’ll never leave if you keep holding me this way
Wszyscy: Baby, look what you’ve done to me Baby, you’ve got me tied down Baby, I’ll never leave if you keep holding me this way
Liam: All my life I’ve been on my own I use the light to guide me home But now together we’re alone And there’s no other place I’d ever wanna go
(Look what you’ve done to me) Harry: Baby, look what you’ve done
Wszyscy: Baby, look what you’ve done to me Baby, look what you’ve done now Baby, I’ll never leave if you keep holding me this way
Harry: Baby look what you’ve done to me Baby you’ve got me tied down Baby I’ll never leave if you keep holding me this way
Baby look what you’ve done Baby, look what you’ve done to me
Baby, look what you’ve done to me
TŁUMACZENIE:
Harry:
Kto jest tym cieniem, trzymającym mnie jak zakładnika? Byłem tu wiele dni. Kto szeptem mówi mi, że nigdy stąd nie ucieknę?
Zayn: Wiem, że oni niedługo przyjdą mnie odnaleźć, Obawiam się jednak, że przyzwyczaiłem się do bycia uprowadzonym przez ciebie.
Harry: Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś. Kochanie, zobacz, co teraz zrobiłaś. Kochanie, nigdy cię nie opuszczę, jeśli będziesz trzymała mnie w ten sposób.
Wszyscy (Harry): Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś. Kochanie, masz mnie przywiązanego. Kochanie, nigdy cię nie opuszczę, jeśli będziesz trzymała mnie w ten sposób.
Louis: Kto jest tym mężczyzną, który trzyma twoją dłoń? I mówi o twoich oczach? Śpiewał, o byciu wolnym, Ale teraz zmienił zdanie
Niall: Wiem, że oni przyjdą mnie odnaleźć już niedługo, Ale mój Syndrom Sztokholmski jest w tym pokoju Tak, straciłem dla ciebie głowę.
Harry: Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś. Kochanie, zobacz, co teraz zrobiłaś. Kochanie, nigdy cię nie opuszczę, jeśli będziesz trzymała mnie w ten sposób.
Wszyscy (Harry): Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś. Kochanie, masz mnie przywiązanego. Kochanie, nigdy cię nie opuszczę, jeśli będziesz trzymała mnie w ten sposób.
Liam: Całe czas żyłem na własną rękę, Kiedyś światło kierowało mnie do domu, Ale teraz razem jesteśmy samotni, A na świecie nie ma miejsca, które kiedykolwiek chciałbym odwiedzić.
Harry: Kochanie, spójrz, co zrobiłaś
Wszyscy (Harry): Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś. Kochanie, zobacz, co teraz zrobiłaś. Kochanie, nigdy cię nie opuszczę, jeśli będziesz trzymał/a mnie w ten sposób.
Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś. Kochanie, masz mnie przywiązanego. Kochanie, nigdy cię nie opuszczę, jeśli będziesz trzymał/a mnie w ten sposób.
Harry: Kochanie, spójrz, co zrobiłaś
Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś,
Kochanie, zobacz, co mi zrobiłaś.
Syndrom sztokholmski – stan psychiczny, który pojawia się u ofiar porwania lub u zakładników, wyrażający się odczuwaniem sympatii i solidarności z osobami je przetrzymującymi. Może osiągnąć taki stopień, że osoby więzione pomagają swoim prześladowcom w osiągnięciu ich celów lub w ucieczce przed policją (źródło - Wikipedia).
Czytając to tłumaczenie oraz znaczenie tytułu, w mojej głowie od razu narodził się pomysł na napisanie opowiadania. Od jakiegoś czasu nad nim myślę i chyba w końcu napiszę je tutaj :)
Na dzisiaj to tyle ;)
Miłej niedzieli oraz udanego przetrwania poniedziałku! ;)
Nie mogę w to uwierzyć, jednak ten tydzień zleciał mi wyjątkowo szybko. Wszystko przez to, że w tym momencie pisae są egzaminy, więc młodsze klasy trzeba czymś zająć :)
W poniedziałek byliśmy w teatrze. Niespecjalnie chciało mi się iść... Po prostu nie lubię takich przedstawień, bo zazwyczaj nie są one dla mnie ciekawe... Jednak ten poniedziałkowy spektakl znacznie różnił się od wszelkich tych, które już widziałam. Aktorom towarzyszyła świetna muzyka współczesna. Gra była luźna, powodowała, że uśmiech sam pojawiał się na twarzy. Głównym problemem było pytanie: mieć czy być?
Naprawdę podobało mi się. Jeśli tak mają wyglądać przedstawienia, z wielką chęcią mogę odwiedzać teatry :)
We wtorek nie wydarzyło się nic specjalnego. Dzień był normalny. Wczoraj byliśmy w muzeum, gdzie oglądaliśmy prezentację na temat starożytnej Grecji oraz Rzymu, ale... ale chyba nie będę tego opisywać ;)
Dzisiejszego dnia byliśmy w kinie na filmie "Igrzyska Śmierci: Kosogłos". Na samym początku mieliśmy iść na "Dzień dobry, kocham Cię", jednak coś się zmieniło... Lekko zdenerwowała mnie ta sytuacja, ponieważ planowałam najpierw obejrzeć dwie pierwsze części i pójść do kina z koleżankami. Niestety, nie zdążyłabym za żadne skarby obejrzeć w ciągu tygodnia, do tego trzech dni, tego filmu, więc poszłam na seans zdając się na wiedzę z przeczytanej pierwszej części, obejrzanego kawałka oraz informacje z internetu :) Do tego, nie oszukujmy się, o filmie mówią wszyscy i wszędzie, mogłabym opowiedzieć jego treść bez oglądania... :)
Film był niesamowity. Pełen emocji, lekko utrzymujący w napięciu. W pewnych momentach w oczach miałam łzy, które naprawdę ciężko było mi powstrzymać. Podczas "niby-rozmowy" Katniss z Peetą zrobiło mi się już na serio smutno... Końcówka, w której nastąpiło spotkanie Kat oraz jej ukochanego, okropnie mnie zszokowała
Podsumowując - "Igrzyska Śmierci: Kosogłos" to jeden z najlepszych filmów, jakie widziałam i na pewno wybiorę się na drugą część.
Na dziś to tyle.
No i jeszcze piosenka, która ostatnio cały czas chodzi mi po głowie.